Religia

Modlitwa prowadzi do świętości

Medytacja chrześcijańska integruje człowieka wewnętrznie. czyni go coraz bardziej spójnym, ponieważ podporządkowuje to, co psychiczne i zmysłowe wartościom duchowym. Modlitwa wprowadza w ludzkie życie harmonię i jedność wewnętrzna. Ta szansa modlitwy chrześcijańskiej jest niezwykle ważna w naszych czasach.

Zauważmy, iż podstawowym problemem współczesnego człowieka jest życie w ciągłym stresie, który tworzy w wielu ludziach trwale zachowania nerwicowe. Dzisiaj - nie bez racji - stwierdza się, iż wszyscy jesteśmy znerwicowani. Bardzo łatwo i szybko dochodzimy do naszych granic psychicznych i emocjonalnych. Na skutek dotykania naszych granic stajemy się nierzadko przemęczeni, łatwo popadamy w zniechęcenie i stan depresji lub też stajemy się bardzo drażliwi i agresywni wobec naszych bliźnich. Jesteśmy wówczas kuszeni aby oskarżać cały świat za przeżywane stany swojego nieszczęścia.

Stan większego czy mniejszego znerwicowania zawsze wynika z rozbicia wewnętrznego, które polega głównie na braku minimalnej choćby harmonii i jedności pomiędzy różnymi sferami człowieka a światem ducha. W stanach nerwic nasz świat emocjonalny i zmysłów funkcjonuje w oddzieleniu od świata duchowego, ponieważ brak jest jakiejkolwiek komunikacji pomiędzy nimi.

W tej sytuacji wewnętrznego rozbicia współczesnego człowieka niezwykłą szansą jest właśnie modlitwa, która prowadzi do wewnętrznego zjednoczenia osoby. Owo jednoczenie i integrowanie dokonuje się poprzez podporządkowanie wszystkiego, czym człowiek żyje życiu duchowemu.

Podstawową treści modlitwy chrześcijańskiej jest rozważanie pierwszego przykazania, które staje się fundamentalna, zasada integracji człowieka. Pierwsze jest: Słuchaj. Izraelu. Pan Bóg nasz. Pan jest jedyny. Będziesz miłował Pana. Boga swego… Drugie jest to: Będziesz miłował swego bliźniego.

Najważniejszym celem modlitwy jest wcielenie w życie tego pierwszego przykazania. Kiedy bowiem Bóg jest na pierwszym miejscu, wszystko jest na swoim miejscu" (święty Augustyn)

Data dodania 2007-08-10 19:14:56

Kategoria Religia

Święci wzorem wiary

Dążenie do osobistej świętości jest powołaniem wszystkich chrześcijan: „Bądźcie świętymi, tak jak święty jest wasz Ojciec niebieski". Cel tego dążenia realizuje się w Dobrej Nowinie Jezusa.

Błogosławieni i święci we własnym życiu urzeczywistniali to dążenie i dlatego Kościół czci ich imiona. „Na przestrzeni dziejów zesłał Bóg swojemu ludowi całą gromadę świadków - pisze papież Jan Paweł II - przez których jest on wśród nas obecny i do nas przemawia" (Konstytucja apostolska Divinus Perfectionis Magister). Pierwsi z nich to apostołowie i męczennicy, którzy swą krwią dali najwyższe świadectwo wiary i miłości; za nimi poszli ci, którzy zdecydowanie naśladowali czystość i ubóstwo Chrystusa i wreszcie ci, którzy w swym życiu w heroiczny sposób realizowali cnoty chrześcijańskie.

Wszyscy błogosławieni i święci w swoich czasach wzorowo wypełniali swe chrześcijańskie zobowiązania życiowe. Ich życie podlegało wymaganiom historii i dlatego było ono odpowiedzią na wyzwania danej epoki. Ich świętość stanowiła w ich czasach konkretny wyraz woli Bożej a życie jest istotnie cudem łaski i najpiękniejszym znakiem obecności Boga pośród nas.

Ponieważ koło historii toczy się dalej, również w przyszłości Kościołowi przybędą nowi błogosławieni i święci. Sobór Watykański II naucza, że wszyscy chrześcijanie powołani są do najwyższej świętości, choć dla wielu z nich z trudem udaje się urzeczywistniać świętość na miarę własnej epoki. Gdy słuchamy lub czytamy na temat życia świętych, mamy często wrażenie, że wiele cech charakteru regularnie powtarzających się w życiu świętych akcentuje jedynie sytuację społeczną panującą w danej epoce i w ten sposób fałszuje się ideał świętości chrześcijańskiej.

Data dodania 2007-08-10 19:58:22

Kategoria Religia

Boże Narodzenie

Boże Narodzenie jest zwieńczone uroczystością Objawienia Pańskiego. Jest to święto mówiące o objawieniu się Jezusa światu. Wspomina się w nim trzy wydarzenia: pokłon trzech magów ze wschodu w których widzi się reprezentantów świata pogańskiego, chrzest w Jordanie podczas którego głos Ojca objawił kim jest Jezus, oraz cud w Kanie Galilejskiej – pierwszy cud dzięki któremu uwierzyli w Jezusa jego uczniowie.

Tradycja ludowa chętnie Objawienie Pańskie nazywa świętem Trzech Króli. W Ewangelii jednak nie ma mowy ani o królach, ani o ich liczbie, a jedynie o magach ze wschodu.  Liczba trzech pojawiła się dopiero u Orygenesa (+ok. 251 r.). Królami zaś nazwał ich Cezary z Arles (+ 542 r.). Ich imiona pojawiły się w XI w.: Kasper, Melchior i Baltazar. Szczególne ożywienie kultu Trzech Króli łączy się z przeniesieniem ich relikwii z Mediolanu do Kolonii w 1164 r. Spowodowało to przyćmienie podstawowych treści Epifanii.

Święcenie wody w dniu Epifanii w Jerozolimie praktykowane było w VI w. Święcenie złota, kadzidła i mirry pochodzi z przełomu XV/XVI w. W nowszych czasach doszło święcenie kredy, którą wypisuje się na drzwiach pierwsze litery imion Trzech Króli i rok bieżący. Na niedzielę po Epifanii przypada święto Chrztu Pańskiego. Według nowego kalendarza obchód ten zamyka okres Bożego Narodzenia.

Data dodania 2007-11-13 11:36:03

Kategoria Religia

Modlitwa

Człowiek jest stworzony do modlitwy i czuje się szczęśliwy tylko wtedy, kiedy się modli. Człowiek jest stworzony do miłości i jest szczęśliwy tylko wtedy, gdy kocha. Skąd więc na świecie tylu nieszczęśliwych ludzi? To ci, którzy na miłość nie odpowiedzieli miłością, a na dobroć nie odpowiedzieli modlitwą i dziękczynieniem. Takie osoby nieustannie przeżywają stan frustracji, zagubienia. Nie potrafią zrealizować się w życiu, i czują się niepotrzebne, nieużyteczne. Albowiem tylko miłość ma trwałą wartość i tylko ona pozostawia ślad w życiu. Musimy więc zgiąć kolana i modlić się, aby zamieszkała w nas miłość i abyśmy stali się jej świadkami. W jaki więc sposób rozniecić ogień by płonął? Ten ogień można wziąć tylko z ognia, który płonie wiecznie, a jest nim krzyż.

Maryja ponownie więc przypomina i przywołuje, aby nasze serca zapłonęły miłością do Boskiej ukrzyżowanej miłości. I nie ma większego znaku pod niebem niż krzyż i nie ma większej miłości, niż ta gdy kto życie swoje oddaje za innych. Kiedy tak medytuję nad tym orędziem, moje serce mówi: mnie krzyż umacnia i pociąga. Kocham mojego Ukrzyżowanego Pana. Dopóki się modlę, jestem pewien, że mój Bóg mnie kocha. Już nie jestem nieszczęśliwym człowiekiem, ani zniewolonym marnotrawnym synem. Mój Bóg mnie wyzwala i jestem mu za to wdzięczny. Czuję się szczęśliwy i wdzięczny za tak wielką miłość i ofiarę złożoną za mnie. Mój Jezus mówi: umarłem za ciebie na krzyżu, ponieważ cię miłuję! Moje serce rozpoznaje ten wymiar duchowy, bo miłość odpowiada na miłość. Tak czynili wszyscy nasi święci męczennicy, dla których Bóg zawsze był na pierwszym miejscu.

Modlitwa sprawia, że spadają okowy wszelkiego zniewolenia i ustają wszystkie przywiązania do tego, co nie Boże. Wiem, że bez modlitwy i medytacji, niczego nie uda mi się osiągnąć A ja odczuwam nieprzepartą potrzebę sukcesu. Z miłością pragnę odpowiedzieć na największą miłość, oczyszczając ją poprzez medytację i codzienne słuchanie Słowa Bożego.

Data dodania 2007-11-13 11:40:36

Kategoria Religia

1

Yerba Mate